Dlaczego kolażowanie - i jak przechytrzyć wstyd?
- Natasha Siemaszko
- Sep 9, 2025
- 4 min read

Zastanwiał_ś się kiedyś, co powstrzymuje cię od tworzenia? I czym samo tworzenie jest dla ciebie? Ja tak, wiele razy. Już jako dziecko chciałam przekształcać materiały, łączyć je i odkrywać ich nowe piękno, albo nową brzydotę. To jednak nie spotykało się z aprobatą - „po co?”, „będzie się tylko walało”, „i co to ma być?” - dlatego przez wiele lat nie uważałam tego zapału do przetwarzania za coś, co mogłoby być mi w życiu potrzebne. Dziś myślę zupełnie inaczej - jest mi absolutnie niezbędny. Poznałam też zalety tego rodzaju tworzenia: w arteterapii, w ciekawym spędzaniu czasu ze sobą czy z innymi, a nawet w pobudzaniu kreatywnego myślenia w pracy.
Moje zamiłowanie do przetwarzania zawsze sąsiadowało z głębokim wstydem. Ile razy ślęczałam nad białą, pełną zgrozy kartką i nie mogłam się przemóc, żeby zrobić pierwszy ruch. Po co więc w ogóle ją wyciągałam? Bo wiem, że gdy tylko pochłonie mnie dobieranie form, faktur i kolorów, czuję się pełniejsza. Jakby trudne emocje wreszcie znalazły ujście. Ale co z tego, skoro tak trudno zacząć?
Bywa, że stosuję metodę „nachlap, a coś cię pokieruje”. Czasem działa, czasem nie. Pewnego wieczoru uratował mnie przyjaciel - artysta, który nie boi się dużych pomysłów. Widział, jak siedzę przy płótnie zawstydzona i smutna. Wyjął ze skrzyni czerwoną żarówkę i zawiesił ją nad naszym obrazem. I nagle stało się coś dziwnego. Wstyd jakby się ulotnił, ustępując miejsca zachwytowi. Farba, którą malowałam, też była czerwona. W świetle żarówki rozpłynęła się w szarościach i nagle każdy ruch pędzla dawał radość.

Opowiadam ci o tym, żeby pokazać, że wstyd można oswoić - zamieniając go w ciekawość i zdziwienie. Zmieniające się kolory to jeden ze sposobów Zamysłów na to, by odpuścić oczekiwania wobec rezultatu i pozwolić sobie na uśmiech oraz efekt ‘wow’. Ale co, jeśli nawet na zachlapanie płótna brakuje ci odwagi? Wtedy sięgamy po kolażowanie.
U nas warsztaty kolażowania zwykle łączą się ze stanem emocjonalnym, który w danym momencie się w tobie utrzymuje. A dostać się do niego pomagamy ci poprzez ciekawie zaprojektowaną kolejność zadań. Na warsztatach dla dorosłych i młodych dorosłych zaczynamy od projekcji audiowizualnej. Następnie do ręki dostajesz kawałek kartonu, który powoli staje się maską twoich emocji. Dlaczego maską, a nie kwadratowym brystolem? Bo podstawowe ramy geometryczne ograniczają naszą ciekawość i zbyt mocno kierują uwagę na efekt, który jest mniej lub bardziej oczekiwany. W takich warunkach trudniej nam potraktować przypadek jako kierunkowskaz.
Po wprowadzeniu cię w proces tworzenia trójwymiarowej maski - który polega głównie na wycinaniu i doklejaniu różnych kształtów (uczestnicy są zawsze pod wrażeniem, jak szybko potrafią stworzyć „coś z niczego”, i to bez żadnych wcześniejszych umiejętności) - dostajesz do wyboru wycinki z gazet. W tym momencie zmienia się światło i nie jesteś już w stanie określić, jakiego naprawdę koloru jest twój fragment. To ułatwia ruszenie z miejsca i sprzyja eksperymentowaniu.
Kolażowanie to tworzenie bez presji. Wybrane fragmenty często nabierają sensu dopiero po ukończeniu pracy. Zaskakujące połączenia obrazów i tekstów potrafią odpowiedzieć na pytanie, co jest dla ciebie teraz ważne. A dzięki organicznej formie maski czujesz swobodę, nie martwisz się o równe krawędzie czy porównania z sąsiadem.
W Zamysłach mamy motto: „brudne ręce - czyste głowy”. Dłonie zanurzone w wodzie z klejem, wydzierające obrazki, dociskające je do kartonu… to wszystko odciąga nas od codziennego automatu i przywraca dziecięcą ciekawość.
Każda maska, która powstała na warsztatach Zamysłów, jest unikatowa. Jeszcze żaden kształt ani motyw się nie powtórzył. To pozwala nam zauważyć, że każda osoba, nawet jeśli na co dzień nie ma kontaktu ze sztuką - może sięgnąć do swojego twórczego potencjału.

Jak jeszcze można używać kolażowania? Podpowiem ci mój osobisty sposób na to, jak stworzyć sobie własne warsztaty. Kiedy czuję, że potrzebuję pobyć ze swoimi uczuciami i przelać je na coś materialnego, często zadaję sobie pytanie o to, co jest we mnie żywe. Czasem jest to hasło, a czasem pytanie. Włączam sobie muzyczkę, biorę kilka magazynów i rozkładam się wygodnie na kanapie albo na łóżku, kiedy potrzebuję kocowego otulenia. Mając w głowie to, co żywe, przeglądam magazyny i bez przemyślenia wybieram tylko to, co mówi do mnie „to”, resztę odkładam. Staram się nie podglądać moich myśli, tylko bezwładnie odkładać obrazki i teksty. Kiedy ułoży się już spora kupka, biorę kartkę i zaczynam wybierać to, co może się na niej znaleźć. Wtedy zaczyna pracować wyobraźnia i to, co wybrałam, ma już dla mnie większy sens.
Kiedyś tworzyłam kolaż pod tytułem „dobra matka”. Ku mojemu zdziwieniu znalazł się w nim wilk. W zlepku kwiatów zobaczyłam nagle, że dla mnie „dobra matka” to ta, która chroni swoje młode jak wilczyca. Takie odkrycia zdarzają się często. I nie chodzi o to, by od razu wystawiać prace w MoMie. Chodzi o to, by być bliżej siebie i tego, co w danym momencie potrzebuje uwagi.
W Zamysłach dbamy o atmosferę, która pozwala wyzwolić twórczość bez presji perfekcji. Jeśli chcesz przeżyć coś nietypowego, a zarazem dziwnie bliskiego, przyjdź do nas na warsztaty. Kolażowanie to tylko jedna z wielu ścieżek, które pomagają rozluźnić twórczą drogę.



Comments